Dla jakże wielu weterynarzy kot to pies - ma cztery łapki, wąsy i ogonek, więc prosta sprawa… Oczywiście tak nie jest i my hodowcy często uświadamiamy weterynarzy, którym przychodzi sie zmierzyć z jakąś tam dolegliwościa u kota rasowego. Warto zauważyć, iż wiele elementów kociej budowy (chociaż, i to ssak, i to ssak) diametralnie różni się od psiej. Najistotniejsze jednak różnice występują w psychice, zwyczajach, a co za tym i idzie : w możliwościach. Pierwszy z brzegu przykład ? Proszę bardzo ! Otóż koty uwielbiają w pewnych sytuacjach mruczeć, a tego wszak pies nie potrafi. Ciekawostką jest tutaj także i fakt, iż do dnia dzisiejszego nie udało się w pełni zgłębić mechanizmu powstawania takiego właśnie dzwięku. Także wiele schorzeń występujących u kotów, a kotów rasowych zwłaszcza, nie spotyka się u psów i - rzecz jasna - odwrotnie. Dopiero gwałtowny wzrost popularności w naszym społeczeństwie kotów rasowych sprowokował niejako większe zainteresowania weterynarzy kocią dziedziną. Korzystanie z doświadczenie hodowców jest rzeczą jak najbardziej oczywistą, ba - wskazaną ! Dobrze, gdy napotykamy na takiego weterynarza, który z nami współpracuje, ale - niestety - zdarza się i tak, iż poprawnego postępowania z naszym kotem szukamy u kogoś innego. Nasza hodowla kotow rasowych liczy sobie 11 ( jedenaście ) kociaków ( wszystkie to oczywiście koty rasowe ) i szukalismy do skutku dobrego weterynarza przez cały rok, aż w końcu udało nam się dotrzeć do dobrej klinki, w której na kliku tam zatrudnionych jest dwóch, którym najnormalniej w świecie ufamy. Inne hodowle kotów rasowych mają podobne problemy, a zatem walka o dobrego weterynarza nie jest rzeczą łatwą, ale należy zrobić wszystko, aby zakończyła się powodzeniem - dla dobra nas i naszych koteczków przede wszystkim.